List do syna

Długo na ciebie czekałem. Za długo, bo nikt nie odda mi tych lat, które przeżyłem bez ciebie. Tych wieczorów, podczas których nie tuliłem cię do snu i tych nocy, które marnowałem błądząc po bezsennych miastach. Minęło też setki poranków, w których nie zobaczyłem twojej uśmiechniętej twarzy i radości wyrażonej ruchem niewinnych, malutkich rączek. Za mną tyle lat, w których mogliśmy scalać więź i budować relację. Tyle dni, w których nie miałem okazji powiedzieć ci o swojej miłości. I tyle miejsc, w których nigdy razem nie byliśmy. Dopóki ciebie nie było, moje życie było wypełniane treścią, w której czekało na ciebie miejsce. Zaraz obok tego, w którym tęsknota za tobą wydrążała coraz większą szczelinę…

A może Bóg wiedział, co będzie dla nas najlepsze? Być może miałeś odmienić moje życie dopiero teraz, bo dopiero dziś umiem docenić Twoją obecność? I dopiero w tym czasie wszystkie nieprzespane z twojego powodu noce nabierają sensu i znaczenia? I dopiero obecnie umiem docenić czas, który trwonimy na godzinne zabawy, tarzając się po twardej podłodze? A kiedy spotyka się nasze spojrzenie dopiero teraz mogłem zrozumieć, że moim przeznaczeniem jest również bycie dla Ciebie. Towarzyszenie małemu, bezbronnemu człowiekowi, którego życie jest całkowicie zależne od innych…Zapewne to jedyne wytłumaczenie, które pomaga mi zamknąć szczelną klamrą czas, w którym nie byłeś jeszcze obok mnie. Czas, kiedy prawie nikt nie rozumiał tęsknoty za kimś, kogo przecież wcześniej się nie doświadczyło.

***

Ojcostwo jest dla mnie jednym z największych i najbardziej tajemniczych darów. Zupełnie na to nie zasługując, uczestniczyłem w powołaniu cię do życia. Bez mojej zasługi pojawiłeś się na tym świecie i on już nigdy nie będzie taki sam. Wypełniony tobą wzbogacił się o człowieka, który w planach Stwórcy miał pojawić się właśnie teraz, aby pisać swoją historię. I najpierw już na zawsze zmieniłeś życie moje i twojej mamy, a kiedyś będziesz tworzył świat, w którym będzie realizowała się twoja niepowtarzalność. Chciałbym, żebyś zawsze czuł i pamiętał o tym, że jesteś wyjątkowy i potrzebny, że byłeś wyczekiwany i od początku pokochany. I pierwszą rzeczą, w którą chciałbym cię wyposażyć jest moja miłość. Ta, którą próbuję wyrażać od początku. Najpierw niezdarnie, kiedy kilka chwil po twoim urodzeniu trzymałem cię w ramionach i opowiadając o świecie, do którego trafiłeś zapewniałem o tym, że zawsze będę się o ciebie troszczył i tobą opiekował. I później, gdy śpiewałem ci wymyślane na poczekaniu kołysanki, które składały się głównie z kilku zdań, przeplatanych słowami „kocham”, „jestem” i „synku”. Bo właściwie w tym streszczała się cała nasza relacja.

Jestem twoim tatą. To wyzwanie i zobowiązanie. Widzę, jaki wpływ ma na ciebie mój każdy, nawet najmniejszy gest. Onieśmiela mnie fakt, że naśladujesz wydawane przeze mnie dźwięki, a za jakiś czas zapewne będziesz próbował powtarzać moje ruchy. Już teraz uczysz się min, które robię opowiadając ci zabawne historie. A ty, mimo tego, że jeszcze ich nie rozumiesz – swoim ciałem wyrażasz pełną aprobatę. Swoje życie opierasz na moim. Tak wiele ode mnie zależy. W żadnej ze szkół nie uczono mnie jednak tego, jak być dobrym tatą. W żadnej książce nie przeczytałem o tym, co robić, żeby nigdy cię nawet przypadkiem nie skrzywdzić. Dlatego każdego dnia, pokonując trudności, próbuję pisać z tobą naszą własną, unikalną historię. Najważniejsze w niej jest to, że jesteśmy razem i że wspólnie idziemy przez życie – czasem zmęczeni i niewyspani po kolejnej nocy, w której postanowiłeś rozpocząć swój dzień zaraz po północy; a czasem w euforii, kiedy kołyszę cię w górze, a ty dostajesz serii ataków śmiechu. Wierzę, że nasza historia będzie piękna. Wiem, że dla nas będzie najpiękniejsza.

Synku, dziękuję ci za to, że jesteś.

Twój tata